Historia autentyczna. Biedna rodzina wielorybów "utyka" gdzieś na Alasce i za Chiny Ludowe nie potrafi przebić się na szerokie wody. Mieszkańcy pobliskiego miasteczka zastanawiają się, czy wieloryby ukatrupić i zjeść z groszkiem zielonym i grzybami mun, czy też pomóc im jakoś wydostać się na wolność. W sprawę mieszają się dziennikarze i nagle cały naród amerykański staje rzędem za wielorybami. Ba, nawet sam Reagan w sprawę się angażuje... Kino ku pokrzepieniu serc niby, przywołujący ciekawy epizod z historii współczesnej, ale tak rzemieślniczo podany, że aż w zębach trzeszczy. Na poziomie kina niedzielnego i tyle. A za co jestem wdzięczny twórcom? Noo, nie kryli się z tym, że w każdej tego typu akcji chodzi o dobry PR. Poza tym udało im się nakręcić film bez czarnych charakterów. Tu nawet największy drań okazuje się gościem o szczerozłotym sercu.
gadd
napisał(a) o Big Miracle (5)
Historia autentyczna. Biedna rodzina wielorybów "utyka" gdzieś na Alasce i za Chiny Ludowe nie potrafi przebić się na szerokie wody. Mieszkańcy pobliskiego miasteczka zastanawiają się, czy wieloryby ukatrupić i zjeść z groszkiem zielonym i grzybami mun, czy też pomóc im jakoś wydostać się na wolność. W sprawę mieszają się dziennikarze i nagle cały naród amerykański staje rzędem za wielorybami. Ba, nawet sam Reagan w sprawę się angażuje... Kino ku pokrzepieniu serc niby, przywołujący ciekawy epizod z historii współczesnej, ale tak rzemieślniczo podany, że aż w zębach trzeszczy. Na poziomie kina niedzielnego i tyle. A za co jestem wdzięczny twórcom? Noo, nie kryli się z tym, że w każdej tego typu akcji chodzi o dobry PR. Poza tym udało im się nakręcić film bez czarnych charakterów. Tu nawet największy drań okazuje się gościem o szczerozłotym sercu.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook